Obrazek

Ada.jpg

Kiedy piszę

Styczeń 2018
P W Ś C P S N
« kwi    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 1428
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 23

Pogoda

Bezsenność czyli obracanie się na łóżku z boku na bok i nie tylko…

Bezsenność u mnie moze mieć kilka przyczyn albo za mocna kawa na wieczór, albo jakiś koszmarny sen albo… moje córki. Te ostatnie przyczyny – słodkie – przyczyny czasem potrafią wyprowadzić z równowagi. Najgorzej jest jak zaczynają płakać i kiedy się do nich podchodzi aby je uspokoić zaczynają przez półsen się wyrywać, machać nie kontrolowanie rękoma i z płaczu wydzierać się.
Jako mama na bezrobociu, nie mogę do końca zgodzić się z tym określeniem, Q… ja pracuje 24 na dobę przez siedem dni w tygodniu. Kiedyś ktoś powiedział ze prostytucja to najstarszy zawód świata, a Matka to nie zawód?! no Matka ma zawód …szczególnie w dzisiejszym świecie i w dobie nowej ery gender.
Jest wiele kobitek w podobnej sytuacji, a nawet gorszej. Pozostawiane przez swoich partnerów na pastwę losu. Niestety taki scenariusz często miał miejsce w przeszłości a teraz dotyka jeszcze więcej kobiet. Dziewczyny zakochują się, zastają matkami dzieci swoich partnerów lub mężów. Żyją nadzieją że on ” poluje” a ona „pilnuje ognia żeby nie zgasł” a po kilku latach on ucieka w siną dal albo „zabija go niedźwiedź” Ona zostaje i… no właśnie.
Szczęśliwa kobieta która miała za wzór zaradną matkę, która nie użalając się nad sobą realizowała swoje plany i czyła córkę jak sobie poradzić w życiu w pewnych sytuacjach. Gorzej jak matka tylko narzekała i czekała na pensje męża…ups.
Mam nadzieję ze mój status osoby bezrobotnej niedługo się zmieni, i przestanę wyczekiwać na pieniądze od męża!!!
Q… ciężko jest, dziś byłam w urzędzie pracy podpisać listę „obecności”. Pani mnie tylko zapytała czy sprawdzałam tablicę ogłoszeń, po czym wyznaczyła termin kolejnej wizyty i pożegnałyśmy się.
Mam znaleźć pracę za 1600 zł i płacić ok 1000 żłobkowi który i tak otwarty jest do 17 -18 najdalej?! Niańkę zatrudnić za 1800?! Paradoks.
Wina pewnie leży w mojej zaradności a raczej jej braku. dziś przez tę bezsenność dochodzę do wniosku że jestem jak na zawodach, chcę czegoś więcej od życia, stawiam sobie jakąś poprzeczkę dobiegam do niej i przegrywam bo nie przeskakuję jej…albo przechodzę pod nią zamiast ją przeskoczyć i zdobyć punkt.
Jednej rzeczy tylko żałuje w życiu, tego że nie nauczyłam się wcześniej bycia samodzielną…

lalki czyli zabawa nie tylko dla małych dziewczynek

Odkąd zostałam mamą, lalki są w moim domu zabawką, która zajmuje szczególne miejsce. Moje dwie córki bawią się moimi starymi lalkami Barbie, mają oczywiście swoje nowe Monster High i tym podobne potworki.
Ja w dzieciństwie zawsze marzyłam o posiadaniu kolekcji lalek typu barbie. Kiedyś nie było o nie łatwo, a kiedy już były ogólnodostępne ja wyrosłam, ale pewne pragnienie pozostało. Zawsze chciałam mieć dla lalek barbie dom i wyposażenie. Kiedyś cena była przeszkodą a teraz jak mam swoje córki to nie zawsze wygląd mi pasuje, chociaż moim dziewczynkom pewnie to i tak wszystko jedno.
Postanowiłam więc, że upiekę dwie a nawet trzy pieczenie na jednym ogniu.
Uznałam ze sama zacznę kombinować uposażenie dla lalek wykorzystują wszystkie zdobyte pudełka, nakrętki, patyczki,itp. przy tym śmietnik domowy zostanie poddany recyklingowi, po drugie stworzę coś oryginalnego i jedynego w swoim rodzaju, po trzecie z dziewczynkami będziemy miały super zabawę. Na zdjęciach przedstawię efekt dotychczasowych naszych działań.

Mam nadzieję że się spodoba.
Proszę o komentarze.

DSC_0858

DSC_0860

DSC_0872

pokójbarbie

Małżeństwo czyli wyścigówka z kierowcą i pilotem…

Do małżeństwa jak i do tanga potrzeba dwojga… i do wyścigówki też dwie – kierowca i pilot.
Przed ślubem dwoje ludzi poznaje siebie i pokazuje siebie od tej najlepszej strony, tej uroczej, zaspokajającej potrzeby tej drugiej osoby. Sielanka!! Potem wspólnie konstruuje się wyścigówkę do której wsiadamy i jako zgrany zespół, w którym kierowca kieruje a pilot podpowiada i naprowadza do wspólnego celu jakim jest META. Jedna meta!! Często jednak jest tak, że jak długo się jedzie taką wyścigówką i nie widać mety to zaczyna się obwinianie albo kierowcy że nie słucha pilota i jedzie tam gdzie chce, albo pilota ze źle naprowadza. Zaczyna panować chaos, brak koncentracji i nie widzi się tego ze zaczyna dymić coś z pod maski samochodu… Należy wtedy się zatrzymać i zreperować to co się popsuło, uzgodnić w którym kierunku chce się jechać i zaufać sobie nawzajem. Gorzej jeśli po zatrzymaniu okazuje się ze kierowca chce jechać w prawo a pilot chce inaczej. Konieczny jest kompromis bo będąc na środku pustyni oboje są zdani tylko na siebie i albo zaczną współpracować albo zginą. To jest czas próby i muszą sobie zaufać, wymienić się doświadczeniem, wiedzą, podjąć decyzje i dążyć do METY.
To tak ogólnie o małżeństwie. Oczywiście to jest maja subiektywna ocena, każdy może to inaczej zinterpretować i znaleźć kwestie sporne w tym porównaniu… ale żadne porównanie wg mnie nie jest idealne.
Otaczają mnie rożne małżeństwa i żadne nie jest idealne, łącznie z moim. Wyścigówka ta jednak mnie pociąga i często z niej wysiadamy potem wsiadamy, jeździmy w kółko… ale mój partner podróży jest jedyny i nie zamienię go na nikogo innego.

Dwie wspaniałe czyli moje miłości wyzwalacze i wpieniacze….

Od ponad tygodnia starsza ma latorośl choruje na …ospę. nie jest jakoś nadmiernie obsypana krostkami aż zastanawiam się czy to ospa…no ale lekarz stwierdził i pielęgniarka w szkole, tak więc oficjalnie była w użyciu gencjana i zero kontaktu z innymi dziećmi…po za siostrą.
Od półtora tygodnia siedzę w domu z dwiema miłośniczkami bajek, zabaw we wszystkich pomieszczeniach mieszkania oraz tekstu ” Maaaamoooooooo….”
Telewizor mógłby być oblegany na zmianę z komputerem od wstania do pójścia spać, tylko krótka przerwa na siusiu i zmianę pieluchy u młodszej … ale nawet młodszej czasem nie przeszkadza smrodek przy pupie. BAJKA – to jest to… „Maaaaaaaaaamoooooooooooooooo daj mi coś do jedzenia!!!!!” nie ze bym głodziła moje dzieci… ten tekst często słyszę w 15 minut po obiedzie, zazwyczaj kiedy włączony jest już komputer na ulubionych „małych Einsteinach”.
Zabawa w berka, najlepiej jest się bawić kiedy mama rozmawia przez telefon. Zwykłam wtedy słyszeć nie tylko mego rozmówcę ale także coś w stylu ” hheeeeehiihaaaaaaaa, szukaj mnie,… łap mnie…. hahahahahah” z nasileniem kilku decybeli. dodam jeszcze bardzo głośne tupanie bo mam tylko linoleum na podłodze więc tupanie roznosi się echem po całym domu.
Odkryłam ostatnio ze dzieci muszą mieć dwa pokoje jeden sypialny a drugi do zabawy. Bo w tej chwili najlepsze miejsca do zabawy to nasza sypialnia, łazienka i kuchnia. Pokój dziewczynek albo jest w takim bałaganie że nie daje się już bawić albo jest nudny… bo właśnie można zrobić basen dla lalek, a w kuchni pobawić się w prawdziwą restaurację, więc należy tam przytachać mały stoliczek i krzesełka i zabawkową kuchnię bo TO JEST RESTAURACJA!!!!
te moje dziewuch czasem doprowadzają mnie do takiej złości ze mam ochotę w coś kopnąć i złamać sobie nogę… ale one t teraz dwa moje skarby. nie tylko moje bo i mojego męża. Kochamy je bardzo, to one mnie motywują mimo wszystko do wielu rzeczy, one mnie uczą bycia podzielnym, uczą mnie aby nie być egoistą…a przecież to ja mam je przygotować do życia i nauczyć jak najwięcej. Nie wiem czy jestem dobrą mamą, to się okaże dopiero jak moje córki dorosną… patrząc na moje dzieciństwo no cóż wyrosłam chyba na normalną osobę, ale … ale to już inna historia!

MOV_0588

MOV_0753

Paplanina czyli to co potrafi wkurzyć….

Paplanina jest bardzo brzydką cechą, i potrafi wkurzyć każdego. Teraz tak sobie nawet myślę ze moja paplnina na blogu nie jednego zirytowała… treść, styl…takie bla bla bla… ale mnie denerwuje inny rodzaj paplaniny… pewnie ten sam który denerwuje mojego męża. mam na myśli powracanie do przeszłości… „bo można było zrobić tak i tak…” ale się nie zrobiło… „była tak i taka możliwość nie skorzystałaś/łeś…” – no cóż po ptokach…
Przykre jest to, że wielu powraca do tego co było … nie neguje wspomnień, nikomu nie sugeruję zaniechania myśli o przeszłości bo człowiek z przeszłością inaczej patrzy na przyszłość. Błędy powinny nas uczyć ale roztrząsania ich, przypuszczanie co można było uczynić inaczej, jest dla mnie dołujące. Wole myśleć ze to co zrobiłam doprowadziło mnie do teraźniejszości i walczę z teraźniejszością ku lepszej przyszłości… to co było nie wróci, to co uczyniliśmy ma konsekwencję teraz, i jeśli było błędem trzeba to naprawić. ale paplanie ze można było inaczej… no ku…a można było!!!! Jest już za późno,
Naszło mnie na takie bidolenie, jeśli kogoś zanudziłam to przepraszam…, ale zagubienie przybiera różne formy… ja nie chcąc za bardzo zwariować, szukam kontaktu z ludźmi w ten sposób, przez bloga… bo głupio by mi było zadzwonić to pierwszej lepszej osoby z wylosowanego numeru i zacząć jej paplać o życiu…

MLM czyli dalsze mielenie tematu….

Ostatnio bardzo intensywnie system MLM zagościł w mojej głowie i na blogu… Wynika to z braku kasy i pracy. Co do MLM nadal mam mnóstwo pytań pozostawionych bez odpowiedzi. Jest jednak pewne „ALE” bo wkurzają mnie te nie które szkolenia…. tak trochę podobne do sekciarskich spotkań…
taka gadanina ” osiągniesz sukces… będziesz bogaty!!!!!!bla bla bla” Ale nie osiągnę sukcesu jak ludzie nie będą chcieli zajmować się MLM… jak nie otworzą umysłu na prosty system sprzedażowy i konsumpcyjny mając więcej niż używanie produktów. Z jednej strony jak inaczej poznać MLM jak nie przez spotkania z Liderami, z osobami które w krótkim bądź długim czasie osiągnęli sukces i są posiadaczami np. mercedesa.
Może to zazdrość ze lider z mojej grupy systemowej osiągnął jakiś sukces i ma zwrot za produkty które kupił … Ale bez ludzi w MLM nie da się ruszyć, a trucie ze się będzie bogatym przystępując do jakieś firmy w tej branży nie gwarantuje górę pieniędzy jeśli ludzie nie zechcą się w to zagłębić.
Ktoś ostatnio mi powiedział ze jest to ” wciskanie produktów których ktoś nie potrzebuje” ale czy nikt nie potrzebuje mydła? czy ludzie nie potrzebują i niecącą ładnie pachnieć, czy ludzie nie używają oleju?! Nie piorą swoich ubrań… używają ale chcą mieć własne zdanie a nie narzucone. Ludzie nie cierpią jak im się coś wmawia i wciska… kiedy wyczują manipulację zrażają się… Każdy sam musi dojrzeć do wniosków dzięki którym oceni co jest dobre albo złe… ze im się przyda albo nie.
Wielu ludzi myśli, że jeśli przyłączy się do jakiejś firmy branżowej to i głównym argumentem często jest taki drobny fakt: „zakupy w sklepie tradycyjnym kończą się gdy osoba zapłaci za towar i go używa, a kiedy ten towar przypadnie jej do gustu i poleci go komuś innemu to ani sklep ani producent na 99 % nie docenią tego.” w MLM zawsze jesteś doceniony za polecenie produktów, a zajmujesz się tym w płaszczyźnie biznesu bo wtedy twoje zaangażowanie wiąże się z wypłatą pieniędzy. Reasumując – kupujesz – polecasz dostajesz rabat. to jest pewne na 100 %.
Ja od jakiegoś czasu mam swoich dwóch osobistych faworytów. nie wiem na którym bardziej się skupić bo obydwie firmy maja kompletnie odmienne produkty. obydwie mi się podobają i w obydwie chciałabym jakoś wykorzystać. ale o tym innym razem.
Jeśli macie pytania, jeśli chcecie mnie czymś nowym oświecić :), jeśli mielibyście dla mnie inną propozycję czekam na komentarze. Nie boje się też ostrych opinii, bo każdy ma prawo do wypowiedzi.

MLM czyli uwierzcie że bez Was faktycznie to nie zadziała…

Zabrzmię pewnie jak fanatyk lub jakiś inny zauroczony typ, ale od 8 lat mój mąż próbuje wpoić mi pewną informacje a mianowicie że MLM to nie tylko produkty które się kupuje bezpośrednio od dystrybutora… że to nie jest tylko kupowanie i używanie i radocha. MLM to NIE jest bieganie od drzwi do drzwi i mówienie coś w stylu ” kup Pan cegłę!!” To tworzy się nowa dziedzina handlu… czekam tylko kiedy szanowny rząd i tu wciśnie swoje trzy grosze….ale nie o tym. MLM jest dla wszystkich ale nie każdy będzie chciał się tym zajmować… bo… no właśnie?! Ten system jest tak prosty, że ludzie mają tylko przed sobą coś co muszą sprzedać i mówią :
„Eee kto to kupi?!”
Ale kiedy rozmawiam z moimi towarzyszkami niedoli w bezrobociu pytam co chcą robić…mówią
„Nie wiem, może przez neta ciuchy sprzedawać?!”
„ Ciuchy, a masz pieniądze na to, aby kupić te ciuchy??”
„No nie!”
„ Wiesz komu będziesz sprzedawać?”
„ No, ludziom!!”
„ To musisz ich znaleźć!!!!!!”
Tak jest z każdym biznesem, jak chcesz coś robić musisz mieć sporo pieniędzy i dobry produkt. W MLM no cóż, produkt jest, kasy na start potrzebujesz tyle ile chcesz kupić i wypróbować produktów…ocenić i polecać dalej, aby inni kupowali ale…no właśnie!! Ocena, przetestowanie i polecenie dalej w MLM skutkuje tym ze albo produkt sprzedasz tradycyjnie jak to było kiedyś w MLM po „tzw cenie katalogowe” albo podpinasz osobę do swojej grupy i niech ona sobie sama kupi ten produkt a ty dzięki firmie masz bonus w postaci nie kiedy obniżki procentowej lub nawet wypłaty gotówki… to jest zachęcające, bo tu możesz przewidzieć w większym stopniu jaki będzie twój rachunek zysku. Kupując ciuchy i chcąc je sprzedać w necie niby jest podobnie ale firma od której kupisz te ciuchy może i da Ci rabat, może i da ci towar w komis, ale to jest tylko MOŻE. Wiemy ze kupując trzeba zapłacić…no cóż w MLM też tak jest ale MLM daje Ci narzędzia do sprzedaży, daje CI możliwości rozwoju, szkolenia, naukę i co najważniejsze kontakt z ludźmi. Ktoś powie to sekta – a ZUS to nie sekta co pożera nam pieniądze i nic w za mian nie daje.
Ja jestem o krok dalej bo zrozumiałam na czym polega istota tego całego MLM, ktoś mi powiedział ze to „ciężki kawałek chleba”… tak jak w każdej pracy jest ciężko, w każdym biznesie nie masz 100 % pewności czy on wypali, to wszystko opiera się na ludziach!!!
I jeśli są ludzie jest i MLM i każdy inny biznes czy firma, ale to pierwsze jest dla każdego!!!!

Działanie czyli ten co nic nie robi nie ma nic….

W myśl mojego ostatniego wpisu i tego co zapowiadałam przedstawiam mój makijaż. Od razu się usprawiedliwię, gdyż jest to pierwszy makijaż od co najmniej roku, który sobie zrobiłam. Kiedyś była to czynność ważna, ale od czasu nie udzielania się publicznie zaniechałam tego, oraz jeszcze jedno ja nie mam wprawy w malowaniu się… zawsze miałam problem z dobraniem podkładów – hehe nawet ich nie używałam,
Moje Youtub’owe motywatorki nawróciły mnie, ale jeszcze przede mną dłuuuuuga droga poznawania własnej twarzy i dobrania odpowiednich kosmetyków.

To są tylko dwie foty robione telefonem, nie wiele widać – bo mój maż zajumał mi aparat fotograficzny, tak więc przepraszam za fatalną jakość.
Jak widać przede mną długa droga nie tylko w zdobywaniu wiedzy w makijażu ale i dopieszczaniu detali na moim blogu… ale Kto Nic Nie Robi Ten Nic Niema!!

Do makijażu użyłam:
Podkład próbka Max Faktor Face Finity 3 in 1 golden 75
TRANSPARENTNY PUDER SYPKI FM Group
KOREKTOR ROZŚWIETLAJĄCY luminous effect FM Group
Kreskę zrobiłam Czarnym mineralnym cieniem FM
KREATOR BRWI I RZĘS brow & lash creator FM
TUSZ DO RZĘS volume designer mascara

Motywacja czyli to co potrzebne do dzialania….

Ostatnio bardzo wiele siedzę przy komputerze… ktoś może powie ” Tracisz czas dziewczyno!!!!!!” ale ja szukam inspiracji tak w między czasie gdy wysyłam CV w sprawie pracy… a nie mając regularnej pracy, każdy przyzna ze siedzenie w domu powoduje pewne zboczenia np. ciągłe sprzątanie lub w drugą stronę totalne lenistwo. no u mnie z tym drugim to nie do końca wychodzi bo mam dwie córy, które nie pozwalają mi za bardzo leniuchować… Ktoś powie ze siedzenie przy komputerze i oglądanie filmików jest stratą czasu… dla rolnika pewnie jest ale dla mnie mieszczucha mieszkającego na wsi to jest w pewnym stopniu szukanie odpowiedzi na różne pytania np. jak przycinać drzewka owocowe…
Youtube dostarcza wielu doznań, które rozśmieszają lub wręcz motywują do działania… mieszkając na wsi nie wielu ludzi widzę i z niewieloma rozmawiam a net daje łącze ze światem przede wszystkim z moim mężem który jest 1500 km ode mnie …
Tak sobie oglądam, komentuje, skrobie bloga i szukam tego co chciałabym robić… co prawda czuje się w takiej jakby dziurze gdzie dokoła jest mnóstwo obrazów związanych z tym co lubię robić z tym co kiedyś sprawiało mi radochę, z tym co mi się marzy robić i nie wiem jeszcze na 100 % co to jest ALE wiem ze potrzebuje LUDZI!!!!
Właśnie o tym pewna „youtuberka” mówiła w swoim ostatnim filmiku z 14 marca jak dobrze pamiętam. Nie wiem co ta dziewczyna ma w sobie ale uwielbiam ją oglądać i słuchać. W zasadzie to jest jeszcze po za nią trzy inne ale o nich potem.
Ewa z Red Lipstick Monster!!! Ta kobietka powoduje ze mam banana na ustach, a jej filmik – link podam – zainspirował minie do napisania tego tekstu. Ewa min. mówi że Ludzie są inspiracją i to dla mnie jest osobista prawda!!! Praca z ludźmi daje dużo energii… oczywiście tyle ilu jest ludzi tyle charakterów i wszystkim się nie dogodzi ale otwartość każdego człowieka i dobro które z niego wypływa wraca ze zdwojoną siłą… i myślę ze Ewa należy do tej grupy co swoją otwartością przyciąga tysiące. Trochę jej posłodziłam jak cukiernica ale co mi tam…

Jej działania zainspirowały mnie do pewnego ryzykownego działania – zrobienia sobie makijażu i kreski na powiekach z kosmetyków które mam , a mam ich bardzo nie wiele ale o tym oddzielny tekst z oddzielnymi fotkami.

Zapraszam do czytania i pozdrawiam.

Polska czyli – czy to aby napewno kraj prorodzinny?!

Od kilku lat jestem większości „bez kasową” osobą. Odkąd po urodzeniu pierwszego dziecka zostałam bez pracy zarobkowej, do tej pory imałam się drobnych zajęć z których niewiele miałam na chleb czy opłaty rachunków a o przyjemnościach nie wspomnę.
Od tamtego także okresu mąż mój wyjeżdżał zagranice, aby stać nas było na przysłowiowe życie i zauważyłam u siebie to, że cały czas chwalę inny kraj, ze jest tam lepiej, że rodziny mają lepsze warunki, że wystarczy lekkie zaangażowanie w jakąkolwiek prace i państwo bardzo mocno sprzyja rodzinie. – jednym słowem daje kasę która jest na poziomie godnym życia a nie wegetacji… oczywiście wszystko zależy od rozplanowania wydatków, ale nie o tym chciałam… Polska ma jakiś poziom i Holandia ma także swój poziom – na każdej sferze. Ktoś by powiedział – to skoro w Holandii jest tak dobrze to się tam wynoś!!! Moje myśli są wynikiem mojej flustracji i przypadków bo… jakiś czas temu zgłosiłam się do urzędu Państwowego o pewne zaświadczenie i czekałam 1.5 h aby być przyjętą przez dość zmęczonego już urzędnika – był miły, tego nie zaprzeczę… ale czekając tam spotykałam ludzi którzy …no właśnie – nikogo nie chcę obrażać ale wydawało mi się ze ci ludzie z bezradności, lenistwa, braku możliwosci byli bardzo roszczeniowi.Uważali ze im się należy więcej… Poczułam się trochę dziwnie – albo jestem frajerką, że nie korzystam z usług Państwa typu zasiłki, świadczenia rodzinne, pomoc finansowa…. ale kiedy usłyszałam jaką kwotę otrzymuje matka dla jednego dziecka na cały miesiąc aby je wyżywić , odziać i kupić np. przybory do szkoły to zamarłam, bo z taką kwotą to nie jestem pewna czy na jedzenie wystarczy?!
Usłyszałam także jak jedna z kobiet interesantów wykrzyczała urzędnikowi że „Pijacy mają opłacane mieszkania i dostają więcej bo stwierdzono u nich chorobę alkoholową, to może ona i dzieci zaczną pić to państwo się wreszcie zainteresuje…?!” nie wiem do końca czy tak jest, bo jakoś nie mam odwagi się prosić, może też czegoś nie wiem, a może żyjąc w stereotypie po prostu się wstydzę… ale zrobiło mi się tej kobiety żal, nie wiem czy ma męża czy nie, ale miałam wrażenie ze jest to prawie jak żebractwo…to boli. Kiedyś także pracując w kancelarii komorniczej widziałam panie które potocznie nazywaliśmy ” alimenciary” które z twarzą prosto z solarium , z tipsami na 5 cm i ubraniu z kiczowatymi cekinami wykrzykiwały do asesora że one nie mają pieniędzy na chleb dla dziecka i czemu Komornik się spóźnia z przelewami lub czemu nie ściga dłużnika ??”
Wydaje mi się ze tak jak medal ma dwie strony tak każda sytuacja pewnie ma swoje dobre i złe odbicie. Może za granicą są podobne sytuacje gdzie jedni naciągają państwo a inni siedzą cicho i nawet nie znają swoich praw z jakich mogą skorzystać…